Tin Audio T1 - muzykalny kompan do telefonu w niezłej cenie [TEST]

Kilka miesięcy temu miałem okazję zaprezentować wam test słuchawek Tin Audio T2, które wyróżniają się świetnym stosunkiem jakości do ceny. Czy podobnie jest w przypadku tańszego modelu firmy Tin HiFi?

T1 to nowsza propozycja chińskiej marki, która oferować ma klarowny i łatwy w odbiorze dźwięk. Jest ona wyraźnie tańsza niż T2, co wynika m.in. z obecności jednego przetwornika dynamicznego i braku złącza MMCX (wymiana kabla). Część użytkowników ucieszyć może jednak obecność pilota z mikrofonem.

Tin Audio T1 — specyfikacja
Przetworniki: dynamiczny, pojedynczy, 12,5 mm
Impedancja: 16 Ω
Czułość: 102 dB
Pasmo przenoszenia: od 18 Hz do 25 kHz
Wymienny kabel: nie
Standardowy kabel: 1,3 m, warstwa ochronna TPU
Złącze Jack: 3,5 mm, prosty
Pilot: tak, trzy przyciski, mikrofon

Tin Audio T1 w sklepie Penon Audio dostępne są za 36,90 dol., czyli mniej niż 140 zł. Przypomnę, że T2 kosztują 49,90 dol. (ok. 185 zł). W Polsce model T1 dostępny jest w ofercie AudioHeaven w cenie 189 zł.

Zestaw to powtórka z rozrywki

Tin Audio T1

Słuchawki zapakowane są w stylowe pudełko przypominające opakowanie na zegarek czy biżuterię, które ma być znakiem rozpoznawczym chińskiej firmy. Zestaw — tak jak w T2 — jest dość skromny i zawiera:

  • trzy pary (S, M i L) czarnych, jednorodnych tipsów silikonowych;
  • trzy pary (S, M i L) tipsów silikonowych o podwójnej gęstości;
  • krótką instrukcję obsługi

Tin HiFi do T1 nie dodaje nie tylko żadnego etui, ale również pianek. Nakładki z zestawu są przyzwoitej jakości.

Tin Audio T1

Bardzo dobra jakość wykonania

Tańsza propozycja chińskiej firmy wyróżnia się jakością wykonania, nie tylko na tle innych budżetowych modeli. T1 mają kopułki i rozdzielacz o kształcie spłaszczonych cylindrów, czym nawiązują nieco do słuchawek premium DITA Audio. Wspomniane elementy oraz osłony pilota i złącza Jack 3,5 mm wykonane zostały z metalu.

Kopułki — złożone z dwóch dobrze dopasowanych części — prezentują się bardzo solidnie. Mają krótkie tulejki, które skierowane są pod kątem 45 stopni. Przewody wyprowadzone są z górnej części (niewielkie, zaokrąglone osłony), a na boku oraz po wewnętrznej stronie umieszczono otwory wentylacyjne.

Tin Audio T1

Przymocowany na stałe kabel ma stosunkowo grubą osłonę od prostego złącza do rozdzielacza. Przewody biegnące do kopułek są nieco cieńsze, ale również wydają się dość wytrzymałe.

Nieźle prezentuje się kontroler z mikrofonem na kablu do prawej kopułki. Ma solidną metalową osłonę, a wykonane z tworzywa sztucznego przyciski zostały w niej pewnie osadzone i mają wyraźnie wyczuwalny skok.

Komfort i izolacja nie powalają

T1 nosi się sposobem OTE (z przewodem puszczonym za uchem). Początkowo obawiałem się, że kabel przez brak prowadnic nie będzie pewnie spoczywał na małżowinie, ale układa się on bardzo dobrze. Efekt mikrofonowy (wywołany ocieraniem kabla o ubranie) nie daje się do tego we znaki.

Tin Audio T1

Walcowate kopułki mają krótkie tulejki, co osobom o większych kanałach może nieco utrudnić dopasowanie tipsów. Denerwować mogą metalowe krawędzie obudów, które po pewnym czasie mogą zacząć uwierać, co dotyczy szczególnie osób o małych małżowinach.

Konstrukcja (tak przez krótką tulejkę, jak i otwory wentylacyjne) nie zapewnia powalającej izolacji. Wiele zależy oczywiście od budowy kanału, ale w najlepszym wypadku będzie ona po prostu przyzwoita — bez większych problemu można słuchać T1 na mieście, ale głośniejsze dźwięki z otoczenia będą słyszalne.

Tin Audio T1

Przyciski głośności działały ze wszystkimi smartfonami z Androidem, do których wpinałem T1. Mikrofon nieźle radzi sobie ze zbieraniem słów podczas rozmów telefonicznych (poziom zniekształceń jest sporo mniejszy niż się spodziewałem), ale rejestruje też odgłosy dochodzące z otoczenia.

Jakość dźwięku

Jakość dźwięku sprawdzałem na takich źródłach jak iBasso DX150 (z AMP6 i AMP7), xDuoo X3 II, Shanling M0, Astell&Kern AK XB10, Samsung Galaxy S8, ZTE Axon 7 i Sony Xperia X. Podczas testów korzystałem z prywatnej kolekcji plików MP3 lub FLAC oraz usługi TIDAL HiFi. Słuchawki przed oceną przegrały ponad 100 godz., ale ich brzmienie "ułożyło się" dość szybko.

Tin Audio T1

Tin Audio T1 zostały wyraźnie inaczej zestrojone niż T2. To bardziej muzykalna propozycja o cieplejszym brzmieniu, ale i tym wypadku firma nie przesadziła z nadmiernym eksponowaniem żadnego z pasm.

Subbass jest wyraźnie zaznaczony i schodzi stosunkowo nisko, a przy tym jest nieźle kontrolowany - jest całkiem precyzyjny i zazwyczaj odzywa się tylko, gdy jest wywołany w utworze. Środkowy bas również został wyraźnie podbity. Potrafi zabrzmieć całkiem masywnie, ale nie wybrzmiewa za długo (nie jest wolny).

Bas ma dość gładką fakturę, a uderzenia są złagodzone, więc lepiej wypada w kawałkach opartych na żywych instrumentach niż cięższej muzyce elektronicznej. Dół ociepla brzmienie, ale nie jest przesadzony i nie przysłania zazwyczaj średnicy, która jest dość gładka i całkiem nieźle rozciągnięta.

Tin Audio T1

Środek ma wyraźną masę i jest lekko odsunięty, ale pozostaje dość liniowy i przejrzysty. Mimo koloryzacji instrumenty i wokale brzmią całkiem naturalnie, a ilość odsłanianych detali jest naprawdę dobra jak tę półkę cenową. Separacja nie jest powalająca, ale prezentuje się nieźle biorąc pod uwagę pełniejsze brzmienie.

Góra nie została mocno rozciągnięta i ma gładki, niemęczący charakter. Pojawił się mały akcent w jej niższej części, dzięki któremu talerze perkusyjne brzmią całkiem żywo, ale nie ma mowy o agresywności. T1 nie akcentują sybilantów — są dość wyrozumiałem dla słabszych jakościowo nagrań. Sopran jest na tyle obecny by poprawić klarowność i dodać przekazowi nieco powietrza.

Tin Audio T1

Tin Audio T1 grają całkiem szeroko z przyzwoitą separacją kanałów, ale głębia nie powala. Uwagę przykuwa za to niezła wysokość sceny oraz dość spore — jak na tę półkę cenową — źródła pozorne. Słuchawki chińskiej firmy grają dość bezpośrednio, ale wciąż w optymalnej odległości od słuchacza.

T1 to muzykalna propozycja oparta na solidnej podstawie basowej z ocieplonym, ale klarownym środkiem i niemęczącą górą. Granie jest przyjemne i łatwe w odbiorze, a przy tym całkiem uniwersalne. Sprawdzi się tak w rockowych kawałkach, jak i EDM. Gorzej wypadają może tylko przy klasyce czy energicznej elektronice, która wymaga mocnego ataku niskich tonów.

Model stworzony z myślą o smartfonach

Słuchawki TinHiFi przygotowano z myślą o słabszych źródłach, co sugeruje zresztą mikrofon na kablu. Potwierdza to fakt, że nie skalują się szczególnie mocno po wpięciu do lepszych i mocniejszych niż telefony źródeł. Można odczuć lekki skok w dynamice, ale słuchawki bardzo dobrze zagrają nawet z tańszych smartfonów i prostych DAP-ów (a także laptopów czy tabletów).

T1 nie są też szczególnie czułe na charakter źródła. Dobrze dogadują się zarówno z cieplejszymi, jak i jaśniejszymi źródłami (unikałbym jedynie zimnych źródeł). Brzmienie można lekko zmodyfikować tipsami z zestawu. Jednorodne nakładki zapewniają cieplejsze i gładsze granie, a te o podwójnej gęstości (z czerwonym rdzeniem) - nieco mocniej zarysowują dźwięki.

Tin Audio T1 w starciu z konkurencją

Najbardziej interesujące wydaje się bezpośrednie starcie z droższymi T2. To lepsze techniczne słuchawki, które mają szybszy, niżej schodzący i mniej podbity bas, mocniej zaznaczoną wyższa średnicę i bardziej rozciągniętą górę.

Tin Audio T2 (z lewej) i Tin Audio t1 (z prawej)

T1 mają więcej tak subbasu, jak i środkowego basu, równiejszy, pełniejszy i gładszy środek, a do tego grają bardziej bezpośrednio. T2 mają szerszą i głębszą scenę oraz lepiej radzą sobie z pozycjonowaniem źródeł. Tańszy model to muzykalne granie, a T2 — bardziej neutralne i szczegółowe.

Od lewej: Lypertek Mevi, Tin Audio T1, SoundMagic E10C

Oto, jak Tin Audio T1 wypadają na tle innych modeli z podobnej półki cenowej:

  • Lypertek Mevi (119 zł) - T1 mają więcej subbasu, a Mevi mają szybsze i mocniej uderzające niskie tony. Środek i góra w T1 są gładszy, równiejsze i mają większą masę. Propozycja Lyperteka ma mocniej zaznaczoną wyższą średnicę i niższą górę. T1 mają szerszą i lepiej napowietrzoną scenę z lepszą separacją, ale to Mevi bardziej precyzyjnie pozycjonują źródła.
  • SoundMagic E10C (169 zł) - E10C mają więcej środkowego i wyższego basu, a T1 — mocniej zaznaczony subbas, który schodzi nieco niżej. Środek jest wyraźnie odsunięty w E10C z mocniej wysuniętymi wokalami. Tin Audio to gładsza średnica, która jest bliższa oraz bardziej przejrzysta i szczegółowa. Góra jest nieco mocniej zaznaczona w niższej części w E10C. T1 mają szerszą, mocniej napowietrzoną scenę.
  • Beyerdynamic Byron (169 zł) - Byron mają niższej schodzący bas, który jest mocniej zaznaczony w środkowej części. Środek w T1 jest mniej wycofany, równiejszy i bardziej szczegółowy. Byron mają nieco bardziej wygładzoną średnicę z lekko wypchniętymi wokalami oraz lekko przyciemnioną i gładszą górę. Sopran w T1 jest bardziej obecny, a scena — szersza.
  • RHA S500 (189 zł) - S500 mają nieco szybszy i mocniej uderzający dół z bardziej zaznaczonym subbasem. T1 to bardziej dociążona i równiejsza średnicę. Wyższa średnica i niższy sopran są wysunięte w słuchawkach RHA — są wyraźnie jaśniejsze, cieńsze i bardziej agresywne. Tin Audio mają szerszą scenę (lepsza separacja), a S500 mają nieco lepszą głębię.

T1 to kolejny udany produkt Tin HiFi

Tin Audio T1

Tin Audio T1 to interesujący produkt firmy TinHiFi. Słuchawki zdecydowanie wyróżniają się jakością dźwięku w swojej półce cenowej, oferując ocieplone i muzykalne, a przy tym przejrzyste brzmienie. Osoby szukające niemęczącego i łatwego w odbiorze, ale potrafiącego również zaangażować zestawu, na który nie trzeba wydać wiele, zdecydowanie powinny sprawdzić ten model.

T1 nie są wymagające przy doborze źródła, dzięki czemu są bardzo dobrą opcją dla użytkowników smartfonów (mikrofon) i słabszych odtwarzaczy. Wyróżniają się do tego naprawdę dobrą jakością wykonania. Wady — nie licząc braku etui — odnoszą się do kwestii związanych z anatomią, więc dla części użytkowników mogą w ogóle nie być odczuwalne.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • świetna jakość wykonania
  • pilot z mikrofonem na kablu
  • dobra jakość dźwięku
  • muzykalne, przyjemne i łatwe w odbiorze brzmienie
  • łatwe do napędzenia i wysterowania (grają dobrze ze smartfonów)
  • dobry stosunek ceny do jakości

Minusy:

  • przeciętna izolacja
  • krawędzie mogą powodować dyskomfort w małych małżowinach
  • ubogi zestaw akcesoriów

Sprzęt do testów dostarczył Penon Audio.

Zobacz więcej artykułów z serii: Sprzęt audio, którego nie znacie

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Czy ultradźwięki odstraszają owady? Sprawdzamy najlepsze sposoby na komary [wideo] LEAR Kaleido - cieszą oczy wyglądem, a uszy jakością dźwięku [TEST] Hulajnogi elektryczne - testujemy 3 popularne modele. Która najlepsza? Campfire Audio Comet - słuchawki premium, na które nie wydasz fortuny [TEST] Zmiennokształtna mysz Hama uRage. Morphmouse2 evo to świetna propozycja dla graczy iBasso IT01 - rewelacyjny stosunek jakości do ceny [TEST] Aune E1 - te świetnie słuchawki można kupić tylko w... Polsce [TEST] Phiaton MS 100 BA i MS 300 BA - to nie kolejne typowe słuchawki do telefonów [TEST] Whizzer Haydn A15 Pro - rewelacyjnie wykonane słuchawki dla fanów klasyki [TEST] SteelSeries Arctis 3 – słuchawki dla graczy bliskie ideału [recenzja] Opaska Goclever Smart Band Max Fit. Co potrafi monitor aktywności za 150 zł? Test inteligentnego aparatu fotograficznego w telefonie LG V30 Kershaw Cinder 1025X Stonewash: 3 centymetry, które robią różnicę. Test noża Deska elektryczna na komunię. Przetestowaliśmy 5 popularnych modeli Koowheel Onyx - test i recenzja Sennheiser PXC 550 – test słuchawek z aktywnym tłumieniem hałasu Tin Audio T2 - trudno o drugie takie słuchawki w tej cenie [TEST] KM1908: balsam dla uszu, czyli lampowe brzmienie w rozsądnej cenie. Test miniwieży GoClever Cristal Air Advanced – skuteczny i tani oczyszczacz powietrza [test] Bezprzewodowy trackball Logitech MX Ergo. Doskonały sprzęt dla świadomych użytkowników Mionix Naos QG to mysz, która wie kiedy się denerwujesz [test] Federal 40 – polskie słuchawki wykonane ręcznie z łusek kalibru .40 S&W SanDisk Connect Wireless Stick – mobilny, bezprzewodowy magazyn danych Czas na rewolucję na ulicach miast. Rowery elektryczne zamiast samochodów. Test e-roweru Kawasaki